Podatek Belki – zasady liczenia i możliwości omijania

Pomiędzy przeróżnymi podatkami w naszym kraju znajduje się też chyba jedyny noszący nazwę pochodzącą od czyjegoś nazwiska. To oczywiście podatek Belki. W roku 2001 ówczesny minister finansów, właśnie Marek Belka, wprowadził nowy podatek od zysków z inwestycji kapitałowych. Podatek Belki to jedynie potoczna nazwa, ale przyjęła się w naszym języku tak bardzo, że prawdziwej nazwy używają chyba tylko bankierzy i maklerzy. A prawidłowa nazwa to podatek od dochodów kapitałowych.

Jakie są założenia podatku Belki?

Początkowo wynosił 20% i objęto nim jedynie lokaty i konta oszczędnościowe, a konkretnie zyski, które dzięki nim odnosili inwestorzy. W kolejnym kroku, od roku 2004 objęto tym obowiązkiem także dochody kapitałowe z produktów inwestycyjnych, takich jak np. papiery wartościowe, a następnie zmniejszono stawkę. Od tej pory do chwili obecnej, podatek Belki wynosi 19%.

Tyle trzeba oddać z zysków osiągniętych dzięki inwestowaniu swojego kapitału. W praktyce to wygląda tak, że z zysku na poziomie 100 zł fizycznie dostaniem wyłącznie 81%, co szczególnie bolesne może być w przypadku niskooprocentowanych lokat, takich jakie dostępne są obecnie.

W przypadku większości inwestycji obowiązek naliczania podatku od dochodów kapitałowych leży po stronie banku lub funduszu inwestycyjnego, w którym ulokowaliśmy swoje oszczędności. Do klienta trafia już kwota pomniejszona o tą daninę.

Inaczej jest w przypadku inwestowania w fundusze zagraniczne oraz gry na giełdzie. Tu inwestor musi go rozliczyć sam, ale dopiero po zakończeniu roku, za pomocą zeznania podatkowego PIT. Co ciekawe, w obliczaniu podatku za zyski z giełdy można brać pod uwagę zaliczone w ciągu roku straty. Przelicza się bilans roczny zysków i strat, a dopiero od uzyskanej w ten sposób kwoty odlicza podatek Belki.

Sposoby na ominięcie podatku Belki

Kiedyś modne były lokaty „antybelkowe”, gdzie wykorzystano lukę w przepisach ordynacji podatkowej. Zasada naliczania podatku była taka, że zysk będący podstawą opodatkowania, wynoszący do 50 gr podlegał zaokrągleniu w dół. Stosowano więc lokaty jednodniowe z automatycznym  odnawianiem, które generowały zysk mniejszy od tej kwoty i tym samym nie tworzyły obowiązku podatkowego. Ten sposób jednak jest już niedostępny, ponieważ w roku 2012 rząd uszczelnił system podatkowy w tym zakresie i lokaty jednodniowe przestały istnieć.

Dziś istnieją inne możliwości, które są dostępne bez kombinowania. Nie jest ich zbyt dużo, ale warto je znać. Mało tego, sam ustawodawca zachęca do korzystania z nich i jako argument przytacza właśnie możliwość omijania podatku Belki. Chodzi o produkty umożliwiające oszczędzanie na emeryturę, czyli IKE (indywidualne konto emerytalne) oraz IKZE (indywidualne konto zabezpieczenia emerytalnego). Korzystając z tych produktów można, po spełnieniu określonych warunków, cieszyć się zyskami nie pomniejszonymi o opisywany podatek. To m.in. wpłaty nieprzekraczające limitu 13 329 zł w przypadku IKE oraz 5 331,60 zł dla IKZE, nie przerywanie inwestycji oraz wypłata jakichkolwiek środków dopiero na emeryturze.

Inny sposób to fundusz parasolowy, który pozwala na przenoszenie kapitału pomiędzy subfunduszami, ale bez naliczania podatku Belki. Problem w tym, że umarzając na koniec i tak zostanie od naliczony od całości, więc zyskujemy jedynie na tym, że poszczególne części składowe końcowego zysku nie były po drodze opodatkowane w  związku z tym większy kapitał było poddawany kolejnym inwestycjom na subfunduszach.

Jak widać nie ma zbyt wiele możliwości, aby ominąć podatek od dochodów kapitałowych. Trzeba się po prostu z tym pogodzić, choć biorąc pod uwagę nisko oprocentowane lokaty, które ledwo wyrabiają na zamaskowanie skutków inflacji, podatek ten jest przysłowiowym gwoździem do trumny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *